POLECAM ROZMYŚLA

JAK POKOLENIE NIE NADĄŻA ZA ZMIANAMI

Kiedy miałam siedem czy osiem lat i dostałam magnetofon potrafiłam z nim zrobić wszystko. Taka mała dziewczynka, taki mądry sprzęt, na który możemy się nagrać, to co nagramy możemy odsłuchać. No jednym słowem studio nagrań w domu. Zazdrościłam jednak moim koleżankom adapterów na płyty. Ten sprzęt też był absolutnie prosty do obsługi. Nie mówię o telewizorze, bo w tym przypadku był jeden kanał więc włączało się tylko guzik i wszystko grało.

POKOLENIE BABCI

Pokolenie mojej babci, które obyte było już z radiem, to z magnetofonem niestety nie. Każda generacja nie nadąża za zmianami. Dla nich to była nowość, którą można by porównać prawie do lotu w kosmos. Kiedy mówiłam babciu wyłącz magnetofon to informacja zwrotna była następująca: nie bo coś zepsuję!
Nie mogłam tego zrozumieć przecież to takie proste i nic z tym sprzętem nie może się stać. Potem po kolei coraz więcej było dostępnych urządzeń mechanicznych włącznie z samochodami. Ten, moi rodzice też posiadali na owe czasy dość szybko. W kwestii samochodu, naszą nie obrażając a czule mówiąc nieporadną SYRENKĄ jako dziecko też kierowałam (po polnych drogach). Tę wrodzoną zdolność odziedziczyłam chyba po moim dziadku Janku, który w latach 20-tych ubiegłego stulecia był posiadaczem prawa jazdy. Żadna z moich babć nie potrafiła kierować samochodem. Oczywiście tę umiejętność opanowałam migiem i zawsze mówię, że mogłabym być kierowcą autobusu.

KOMPUTER

Spoglądając na moje pokolenie, komputer też w pewnym momencie był rzeczą niedostępną i czarodziejską lecz ze względu na swoją tajemniczość bardzo kuszącą. Po dość długiej przerwie zawodowej, podjęłam pracę w branży mocno związanej z techniką w związku z tym zmuszona byłam do opanowania zasad działania komputera, o którym nie wiedziałam nic. Naprawdę nic! Nie wiedziałam nawet którym przyciskiem się go załącza! Pracowałam z osobą, która czyniła mi liczne, grzecznie mówiąc psikusy. W wyniku czego często mój mądry sprzęt nie działał. Z pewnością gość nie wiedział, że robiąc mi krzywdę przyczynia się do pogłębiania moich umiejętności w tej dziedzinie.
Mój szef jest bardzo wyrozumiały i w rezultacie spokojnie się mogłam dalej rozwijać zawodowo.

A tu jeszcze telefony, które zastępują pracę na komputerze. Niektórzy mówią: nie wymieniam telefonu, bo musiałbym/ musiałabym nauczyć się od nowa.
Hmmm myślę sobie … A gdzie dążenie do rozwoju? Warto podjąć trud. Często powtarzam sobie, że warto, bo ćwiczę przynajmniej mój mózg, a on kocha, po prostu kocha, gdy nie chodzę tymi samymi ścieżkami. Taka mała dygresja: zmień trasę, którą wracasz do domu, idziesz do pracy lub którą spacerujesz. Bez wątpienia tylko własną pracą można coś osiągnąć.


Jak już mówię o komputerze, to moim najnowszym wyzwaniem jest założenie właśnie bloga, którym staram się opiekować tzn. prowadzić powoli za rączkę i nakreślać jego ogólną tematykę. Mówię, że to moje kolejne dziecko. A o dziecko należy dbać, żeby cudownie i mądrze się
uczyło, dorastało i rozwijało. Głównie chodzi mi o wylewanie swoich myśli
i przeżyć oraz dzielenie się umiejętnościami, a także zdobytą wiedzą i praktyką na płaszczyźnie domowego ogniska.

SAMOCHÓD

W każdym pokoleniu postęp techniczny brnął i brnie coraz bardziej do przodu no i świetnie.
Z samochodów nie korzystało się jednak tak często! Głównym środkiem lokomocji były autobusy, pociągi i w aglomeracjach miejskich oczywiście tramwaje. Bilety kiedyś kupowało się w kasach na dworcach u kierowcy
autobusu, w kiosku czy tramwaju lub u konduktora.
Jako siedmio-ośmiolatka sama podróżowałam na krótkich trasach autobusowych i to było normalne. Po prostu byłam bystra.

Chciałabym uświadomić Wam, że każde pokolenie ma problem z postępem technicznym i usiłuje sobie dać z nim radę. Kobiety dzisiaj kursują samochodami niczym rajdowcy. Pewnie w latach 20-tych ubiegłego wieku też szalały za kierownicą ale nie tak jak dzisiaj. Nasze obecne ulice i drogi są zasłane samochodami jak w latach siedemdziesiątych była zasłana tym sprzętem np. Japonia już wtedy okryta smogiem.

Z naszych dwóch drepczących nóżek wdrapaliśmy się na wygodne siedzonko (często już podgrzewane) naszego samochodu. Tak też rzadko korzystamy z komunikacji miejskiej nie mówiąc o międzymiastowej.
Znajdując się w ekstremalnych warunkach wielkiego miasta, przypuszczam, że większość z nas nie wie jak dostać się do tramwaju czy autobusu, dokonać zakupu biletu, nie mówiąc o jego aktualizacji czy podbiciu przez jakiś automat. Nie orientujemy się jaka skrzynka czy machinka jest odpowiedzialna za podbicie biletu. Pojęcia nie mamy, w którym zakamarku pojazdu ten sprzęt może się znajdować.
Bezsprzecznie, kiedy przypadkiem znajdujemy się w takich okolicznościach zżera nas frustracja. W rezultacie męczy wstyd przed obecnymi, że nie umiemy odnaleźć się w danych okolicznościach.

WARSZAWA

Oto nasza STOLICA . Znalazłam się tutaj w 2014 roku jak zrzucona z samolotu w samym środku miejskiego zgiełku nad brzegiem naszej uroczej Wisły. Wszystko byłoby wspaniałe i normalne gdyby nie okoliczności mojego niezapowiedzianego przybycia. Dotarłam na miejsce bezpieczna pod eskortą mojej córki Dąbrówki i zięcia Michała w pogoni za uciekającą przed nami karetką pogotowia, którą to na sygnale wyruszyła z Poznania do wyjątkowego porodu (istotna była bliskość Centrum Zdrowia Dziecka)moja druga córka Jagoda.
Około godziny 11 wieczorem zostałam nad Wisłą sama.
Warszawski świt obudził mnie słońcem i piosenką NIEMENA “SEN O WARSZAWIE”.

Wszystko się zgadzało Warszawa, piękna pogoda, tematyczna piosenka,
na świecie była już nowa członkini naszego KLANU Anatolka, którą osobiście przywitałam i dopiero ogarnął mnie lęk!
Nawet lęk przed windą, do której nie pałam miłością, a musiałam nią krążyć po szpitalu. Lęk przed labiryntem szpitalnych korytarzy i jednocześnie ulic wielkiego miasta!
Co zrobić? jak dotrzeć na dworzec? Gdzie jest tramwaj? Gdzie kupić bilet? Jak daleko może być przystanek tramwajowy czy autobusowy? Na którym przystanku wysiąść? Milion a może miliard pytań to mało! Kotłowanie myśli w głowie i przede wszystkim jedna: jak odnaleźć się w wielkim mieście?
Jak dotrzeć do mojego Poznania?

STRACH

Zdałam sobie sprawę, że ten strach to strach przed wszystkim co nowe, inne, bardziej nowoczesne i przeze mnie nieznane. Nie poznałam tych nowości bo GŁÓWNYM WINOWAJCĄ jest SAMOCHÓD!
To on sprawił, że przyzwyczajona do wygód jakie zawsze dostarczał, w tym momencie spowodował, że stałam się BEZRADNA!
Bez wątpienia byłam zdana sama na siebie a to bardzo mocno mobilizuje.
W związku z tym, przerażała mnie nieznajomość kupna biletu, poszukania właściwego peronu, gorzej umiejętności dotarcia na dworzec centralny. Wszystko to było stojącym przede mną POTWOREM. Na szczęście z telefonem komórkowym jestem za pan brat ale on, w końcu potrzebował doładowania (w zanadrzu posiadałam jeszcze służbowy).
Dla generacji dzisiejszych 50-60 latków nawet niektórych czterdziestolatków, bez wątpienia wyzwaniem są nie tylko komputery, laptopy, tablety ale i smartfony i iphony. Prawdopodobnie ciężkie do ogarnięcia są również elektroniczne konta bankowe czy wpłatomaty i bankomaty. Oczywiście nie generalizuję.

POCIĄG

W końcu dotarłam na dworzec. Kasa wyrosła przede mną jakby sama wyszła mi na przeciw.
Najbliższy pociąg to INTERCITY. No co tam w takim bałaganie myśli, jak szaleć to szaleć, a niech, kupuję i prostą drogą po szynach do Poznania.
Prostą, jaką prostą, przecież trzeba wsiąść do właściwego pociągu a co chwilę nadjeżdżał inny, oczywiście tablice zmieniały się jak w kalejdoskopie. Poszukać swój przedział no i właściwe miejsce. To jest wyzwanie! I to już które z kolei w tym dniu!
Właściwy peron też jakoś sam się przedstawił bez poszukiwań.
Na szczęście nie targałam żadnego bagażu, oprócz bagażu strachu a ten w istocie był cholernie ciężki. Byłam naprawdę sama! Nawet tutaj ławka wydała się zbyt nowoczesna i nieznana, nie mówiąc o szeregu torów na jednym peronie. Czułam się jak w innej galaktyce i tak nie na żarty w tym momencie było.

PRZEDZIAŁ

Ponieważ mój wybawiciel POCIĄG, który w końcu podjechał w rezultacie mógł zmierzać w innym kierunku, dlatego upewniłam się u podróżujących czy na pewno dotrę nim do Poznania. Na pewniaka TAK! Przedział znaleziony, wygodne miejsce pod oknem, wydaje się że wszystko już się rozwiązało a jednak nie. Telefon z pewnością nadal domaga się energii. Podczas gdy wyciszona spoglądałam w okno, przedział się zapełnił podróżnymi.Wiedziałam od starszej córki ,że w intercity jest dostęp do gniazdek z prądem dlatego rzuciłam do obecnych pytanie:
gdzie mogą być gniazdka? Ponieważ mam rozładowany telefon i nigdzie ich nie zauważyłam. W przeciwieństwie do mnie wszyscy zaczęli szukać, schylając się również pod siedzenia. Komicznie to wyglądało ale jednocześnie było przesympatyczne.
Chociaż gniazdek nie było, dałam sobie radę ja puszczając głuchacza z służbowego! Za to była “darmowa kawa” i towarzystwo przemiłych podróżujących, z którymi szybko nawiązałam kontakt w wyniku czego błyskawicznie upłynął mi czas.

STRACH MA WIELKIE OCZY

Nie można stać bezmyślnie w miejscu. Należy bezustannie się rozwijać i brnąć do przodu. Zapoznawać się z supernowoczesnymi sprzętami, Internetem, Netfliksem czy innymi nowymi dostępnymi programami i aplikacjami. Z pewnością postęp nie będzie się uwsteczniał. Uważam, że większość ludzi przede wszystkim paraliżuje lęk przed nieznanym. Boją się nowości, postępu, tkwią w tym czego się nauczyli i opanowali. Człowiek moim zdaniem, kiedy stoi w jednym miejscu, to tak jak stojąc na piasku zapada się coraz niżej. Nie bójmy się nowych wynalazków, wychodźmy im na przeciw. W rezultacie dochodzę do wniosku, od lat cytowanego przysłowia: “do odważnych świat należy”.

Jakieś porady od Praktycznie Perfekcyjnej? NIE. Zachowaj spokój, powtarzaj: taka jest kolej rzeczy. Podejmuj wyzwania, ucz się i pamiętaj, że jest ktoś, kto ci pomoże. Nie wstydź się, pytaj: kto pyta, nie błądzi. Znane powiedzenie, ale chyba osłuchane, dlatego może nie zawsze wykorzystywane.

CIEKAWOSTKA

Godnym uwagi niech będzie podział na POKOLENIE: X, Y, Z.
X– to urodzeni w latach 1961-1983 nawet do 1985.(zagubione społeczeństwo w chaosie współczesności)
Y– “pokolenie Milenium” lata 1980-2000, 1990-2000(stopniowo wkracza do cyfrowego świata)
Zgeneracja ZPost-Millennialspokolenie internetowePokolenie C (świat cyfrowy istnieje od zawsze)

PS. Pamiętajcie czas szybko płynie. Każde pokolenie ma inny postęp techniczny skutkiem tego strach i niepewność przed obsługą różnych sprzętów dopada każdego z nas! Większość biletów różnego rodzaju kupimy przez Internet i nie musimy ich nawet drukować.

OSTATNIE WPISY

PODOBNE WPISY

Polub i udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

  1. Z ciekawością przeczytałam 🙂
    Tak to jest, że nie każdy tak zwinnie podąża za tymi zmianami ale ja osobiście nie boję się tego typu wyzwań, jak komputer czy telefon. Ale prawo jazdy dopiero robię, a do prowadzenia auta teraz załapałam bakcyla 🙂 I podoba mi się.

  2. Tak, strach ma wielkie oczy. To dotyczy każdego z nas, jak i całych pokoleń. Obawiamy się tego, co nowe i nieznane. Jednak warto próbować nowości i w miarę możliwości wykorzystywać je chociażby dla własnej wygody.

  3. Bardzo ciekawy wpis. Rzeczywiście czasem stajemy przed nie lada wyzwaniem, zwłaszcza w nowych dla nas warunkach życia. Jestem już 60+, ale lubię wszystko, co nowe, czego jeszcze nie znam, bo przecież świat jest taki fajny, a życie niesie tyle niespodzianek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *