TĘSKNOTA
POLECAM ROZMYŚLA

ŚWIAT SIĘ KRĘCI I BĘDZIE SIĘ KRĘCIĆ

Muszę wylać moje myśli na przysłowiowy papier, wirtualny papier. Męczą mnie, może niepotrzebnie, ale są szalenie uciążliwe i sądzę, że na pewno rozwiążą się same. Ponieważ my na nie, nie mamy wpływu. Mamy jednak wpływ na nasze zachowania w czasie tego dziwnego zjawiska, jakim jest pandemia.

Człowiek tak naprawdę potrzebuje drugiego człowieka. Łatwiej nam się żyje w bliskości, czułości i miłości. W końcu pociekły mi łzy. Łzy tęsknoty.
Oni wszyscy są o krok ode mnie, a ja nie mogę ich ani zobaczyć, ani dotknąć, ani pocałować czy tylko ciut, ciut przytulić. Nawet spojrzeć z bliska. Jeszcze tak niedawno cieszyłam się i szczyciłam tak częstym kontaktem z moją wnuczką Anatolką. Nie wiem czy ktoś za karę nas porozdzielał?

Jej radosne wejście z bagażami, ten rozbrajający uśmiech i rozkładający mnie na czynniki pierwsze, “już jestem babciu”.
Ona wszystko wie gdzie co odłożyć (kurtkę, buty, torby).
Uzgadniamy co będziemy robić, co czytać, w co grać, trochę TV. U babci wszystko dozwolone. A, teraz pustka miażdżąca. Rozczula szczoteczka do zębów, pozostawione ubrania i zabawki.
Ja uwielbiam, kiedy ciągle coś się dzieje. Musi być aktywność, mój głupi tyłek nie umie usiedzieć, chyba że czytam.

Czy wszyscy zostaliśmy ukarani za naszą nadmierną gonitwę za pieniążkiem, za naszą za dużą rozpasaną wolność, za niedocenianie drugiego człowieka? Tylko dlaczego cierpimy wszyscy? To jednak cały świat ma być ustawiony do pionu? A, może poziomu?

TĘSKNOTA

Tęsknię naprawdę! Tęsknię za wszystkimi bliskimi. Za śmiechem Anatoli, za braniem Jeremiego na ręce, cichutkim wejściem Ulki i słowami: “cześć babcia”. Tęsknię za uszykowaniem pysznych kanapek pokrojonych w kosteczkę, które z apetytem pałaszuje Tolka. Nie mogę zabrać wnuka na spacer. Ograbiono nas z ulubionych wypadów na lody.
Te oglądane buźki w internecie i prowadzone zabawy, rozmowy online to nie to samo! Ulka już ze mnie wyrosła. Tak trochę jak za małe buty dla rosnącej stopy. To normalne. Zaczynamy jednak obie nadawać telefonicznie. Czuję, że ta łączność mocno nas pokoleniowo zbliża. Nurtujących nas tematów nie zdradzę, ale mamy obie o czym ciekawie porozmawiać i pośmiać się. Cieszę się z takiego obrotu naszych kontaktów.

MOJE WNĘTRZE

Tęsknota za wnukami doprowadza mnie czasami do szału. Szału rozpaczy! Zaczepiam mojego “G”. Mój płacz i rozdrażnienie spowodowane brakiem ukochanych osób staje się mocno uciążliwe dla nas dwojga. To ja staję się po prostu wredna i straszna z wewnętrznego bólu tęsknoty. Wszystko w domu mi przeszkadza, nie umiem się na niczym dłużej skupić. Jak długo ten okropny stan może trwać?
To jest nie do zniesienia. Odczuwam wewnętrzną samotność i zauważam, że staję się niepotrzebna, mało wartościowa.
Kiedy człowiek jest komuś przydatny czuje się uhonorowany i pożyteczny. Jego wewnętrzna jakość dla samego siebie jest bardzo cenna.
Ja przynajmniej w takich sytuacjach fruwam, tańczę i mam szalony, wesoły humor, którego ostatnio brak! A, sił tyle co strongwoman, które teraz z dnia na dzień słabną!

MOJE SKARBY
JAK NIE TĘSKNIĆ ZA TAKIMI SŁODZIAKAMI
świat się kręci tęsknota za Tolką
PROSZĘ JAKA ZAWODNICZKA- JAK BARDZO ZA NIĄ TĘSKNIĘ

Jeszcze tak nie dawno dziwiłam się, że w USA młodzież zaprasza się do tańca przez sms. To wszystko działo się za dobrowolnym wyborem młodzieży, woleli kontaktować się na odległość! A, teraz? Teraz, każdy szuka bliskości, chętnie by porozmawiał twarzą w twarz, a nie online. Oczywiście, niektórzy łamią te zasady i utrzymują relacje między sobą i to z osobami nawet niespokrewnionymi.

ŚWIAT ROBI SIĘ PAPIEROWY

Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skórę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie – to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie. Upijać się? Spać całe tygodnie? Zapamiętywać się w aktywności aż do amoku? Modlić się nieustannie (…)Olga Tokarczuk

PASKUDA

Wiedziałam i wiem, że życie zaskakuje i płata figle, ale nigdy nie pomyślałam, że może ludzkość spotkać coś tak wstrętnego, niewidzialnego i morderczego.
Przecież ta niewidzialna paskuda bezkarnie rozdziela najbliższych sobie ludzi. Powoduje nerwowość w rodzinach i skłania często do ich separacji. Tutaj nie mówię już o dziadkach i potomkach, ale naprawdę często rozłącza matki i ojców od dzieci i swoich współmałżonków. U mnie powoduje nawet pretensje, że zabrał mi oglądanie i uczestniczenie w najpiękniejszych momentach rozwoju mojego malutkiego wnuka Jeremiego. Tego czasu nie da się cofnąć i nic tych chwil nie wróci. Zawsze podziwiałam i podziwiam dziadków, których wnuki są daleko. Teraz to rozstanie mam na wyciągnięcie ręki! Pocieszam się, że nie ja jedna.

świat się kręci JEREMIŚ
BARDZIEJ INTERESUJĄCE DLA JEREMIEGO SĄ DRZEWA I BŁĘKITNE NIEBO
NIŻ DZIADKOWIE, ALE TO SIĘ WKRÓTCE ZMIENIŁO (UCIEKŁY MI CHWILE BEZPOWROTNIE)

To nie my ludzie siebie krzywdzimy tylko to wstrętne wirusisko, którego najmądrzejsi nie potrafią rozgryźć i dać sobie z nim rady. A, on obnosi się dumnie koroną i chełpi władzą nad ludzkością. Wszyscy się go boimy i jesteśmy mu podporządkowani. Jednak nieliczni nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, jakie to coś, co nie widzimy niesie.

Chodzę po domu i rozmawiam głośno sama ze sobą mówiąc: chciałabym, żeby moja wnuczka była tutaj ze mną, broiła, śmiała się biegała. Chwytam się znowu na totalnej tęsknocie. To jest straszne, uczucie tęsknoty i wspomnień łapie mnie co chwilę.

CZŁOWIEK

Cudowne w tym wszystkim jest to, że nastąpi tego koniec. Tego wszyscy zapewne się trzymamy. Ja ciągle pragnę, żeby w końcu ten koszmar się zakończył. Tą niesamowitość, odczuwam jak odizolowanie od normalności. Bo czy normalną rzeczą chodzić pustymi ulicami wracając z pracy lub idąc do niej. To trochę jak w filmach science fiction, opustoszałe miasta przed jakimś grasującym potworem czy nadejściem tragicznego kataklizmu.
To jak cisza przed nadchodzącą burzą. Media karmią nas widokiem bezludnych ulic na całym świecie, ten obraz może przestrzega,
żeby uważać, ale na pewno nie nastraja.

TĘSKNOTA

RODZINA

Normalna rodzina jest młoda i funkcjonuje zupełnie inaczej niż ta, która wygasa. Młodzi mają dzieci, a dzieci wnoszą radość, ruch i obowiązki.
Na większe zastanawianie się nad wirusem nie ma czasu.
Nie mówię, że dojrzałe małżeństwa nie mają co robić albo, że są tak nieudolni, że nic nie robią! Dzisiaj dojrzali ludzie są bardzo kreatywni.
Jednak syndrom pustki doskwiera i daje się we znaki. Śmiem o tym pisać ponieważ takie zwierzenia osób wysłuchiwałam w pracy. Jeżeli macie takie ciepłe relacje ze swoimi dziećmi jak ja, to na pewno zrozumiecie o czym mówię.
Rodziny wielopokoleniowe mieszkające razem funkcjonują zupełnie inaczej. Uważam, że lepiej, ze względu na bliskość przebywających z nimi najbliższych członków rodziny. Ci starsi na pewno coś tam marudzą, jednak jedni i drudzy chyba lepiej siebie zauważą i docenią.

RATUNEK DUSZY

Jestem dobrej myśli, złej nie dopuszczam. Staram nakręcać się pozytywnie, dlatego udaremniam stan melancholii i ruszam w wir obowiązków.
Wykonywane jakiekolwiek czynności zwalniają mózg z nadmiernych myśli! Lubię wspominać. Uważam, że wspomnienia utrwalają naszą rodzinność i przekazujemy nimi historię swojej rodziny. Odgrzebuję miłe chwile, moje dobre uczynki. Zerkam na zdjęcia, najczęściej te w komórce, one po prostu są aktualne. Włączam filmiki z dziećmi, i jak mój “G” usłyszy to biegnie z pytaniem: “przysłali coś nowego?” To wszystko w minimalnym stopniu koi boleść duszy. Stroskanie o najcenniejsze mi osoby pozostaje, tego nie da się wymazać. Izolacja może prowadzić do obojętności albo do jeszcze większej miłości. Ja trzymam się tej drugiej!

Świat się kręci i będzie się kręcił dalej! Ludzie nie dadzą się pokonać! Zawsze dawali sobie radę z pandemiami. Damy sobie radę i teraz! Na pewno nasze codzienne życie będzie trochę inne, jednak bogatsze i wartościowsze o zebrane doświadczenie.

PS. Przyjechali i jedni i drudzy! Do lasu. Wprawdzie na odległość. Oczywiście nikogo nie mogłam dotknąć, przytulić, pogłaskać! Maleńka namiastka kontaktu. Na dużą odległość jednak w rzeczywistości. Najbardziej jest mi przykro z powodu maluchów. Ulka jest nastolatką, która doskonale rozumie co się dzieje. A, Jeremi? Patrzy na mnie, śmieje się rozdziawioną szeroko buzinką i nie wie dlaczego nie mogę go wziąć na ręce. Nie mogę przewinąć, nakarmić! Boli.

OSTATNIE WPISY

PODOBNE WPISY

Polub i udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *