Dzień Babci i Dziadka
POLECAM

DZIEŃ BABCI

Dzień Babci. Moje dzieci i wnuki mówią, że jestem zakręconą babcią, córki czasem używają mniej stosownych wyrażeń. Czas spędzony z moimi wnukami uważam za niezmiernie cenny. Te chwile cofają mnie w czasie, jakbym przeszła na drugą stronę lustra jak Alicja, bohaterka książek. W wesołą pełną wydarzeń, krainę dzieciństwa i zabawy. Ja karmię się ich uśmiechem i młodością. To one uczą mnie współczesności. To dla nich muszę być obyta z nowościami. To dzięki nim prę ciągle do przodu i uczę się wszystkiego co nowe. Uważam, że jeżeli jest się babcią z prawdziwego zdarzenia to DZIEŃ BABCI jest co dzień.

AHOJ PRZYGODO

Przygód u babci jest co niemiara. Pozwalam prawie na wszystko. Weekendowo dopuszczam słodycze, popcorn i podaną w filiżance
coca colę. Rano jest czas na głupoty (głupoty to nasza prywatna nazwa filmików na YouTube).
Zdaję sobie sprawę z tego, że częste wizyty mojej wnuni są spowodowane miłością i tęsknotą, ale i swobodą postępowania pod moim dachem. No i rodzice chcą mieć dużo wytchnienia. Rozpieszczanie to prawo babci. Ja nie wychowuję.

Ta kanapa to nie tylko obserwatorium, ale i domowa zjeżdżalnia.
Staram się opisać słowami nasze wygłupy jednak wszystkich się nie da.

dzień babci
CIEKAWE CO ZOBACZYŁAM?
NIE ZDRADZĘ, TO TAJEMNICA

Moja Tolisia mówi, że jestem najpiękniejszą babcią na świecie. Jak chce niech tak uważa, ja wcale nie mam zamiaru wyprowadzać jej z błędu.

CAŁA PRAWDA O BYCIU BABCIĄ

Oj trzeba mieć power! Na razie go mam, jednak czasami baterie wysiadają i działam na włączonym zasilaniu. Ten zasilacz to adrenalinka do
dorównania kroku. Na szczęście kabel zasilacza jest tak długi, że swobodnie mogę krążyć. Niestety, nie raz potrzebuję oddechu. Najczęściej podczas intensywnego tańca czy zabawy w chowanego(chociaż ta jest mniej wyczerpująca). Tańce są intensywne przy zróżnicowanej muzyce.

dzień babci
TO MUSIAŁO NAPRAWDĘ BYĆ COŚ ŚMIESZNEGO

Ciężko przyjąć do wiadomości, że jest już coraz trudniej, ale przecież nie można wypaść z obiegu.

ZABAWA Z WNUKAMI nie tylko w Dzień Babci

Niesamowita zabawa, przypomniałam sobie jak grałam w MARIO z moimi dziećmi. Wtedy oczywiście byłam mistrzynią skoków przez przeszkody i pokonywania kolejnych etapów gry. Teraz ciężko ogarniam, dlatego Tola uwielbia ze mną grać. Cichutko przyznam “znaki czasu”. Z babcią zawsze można wygrać. I oczywiście wcale się nie podkładam. Ona ma zawsze pierwsze miejsce a ja ostatnie. To taka malutka różnica, która zewnętrznie mnie wcale nie obchodzi, nie boli. Mam stałą pozycję. Jestem mianowicie zawsze 8 na 8 zawodników. A, osiem to przecież szczęśliwa liczba.

Wewnętrzne JA mówi mi: postaraj się, wytęż się, przecież potrafisz, ale oczywiście się nie przyznaję. Mimo tej motywacji przegrywam …Teraz to wyznanie przeczytają!

Ostatnio jednak w grze wyścigowej udaje mi się chociaż być w trzecim okrążeniu. I jeszcze kłania się jedna ciekawostka , to brak znajomości języka angielskiego. Gra coś komunikuje głosem po angielsku lub napisami na ekranie, a ja oczywiście nie wiem o co chodzi. Głos krzyczy “WRONG WAY, WRONG WAY”, a ja nawet nie zauważyłam, że jadę pod prąd. Twierdzę, że trening czyni mistrza więc się nie poddaję. Tola mnie pociesza: “babciu nie poddawaj się nie wolno rezygnować.” No i ja się nie poddaję.

Samochód, którym śmigam nie chce mnie słuchać mimo posiadanego prawa jazdy i bez mojej woli jeździ pod prąd, wypada z drogi i wjeżdża w ścianę. Oj tak, nawet nie umiem wyjechać, gdy natrafię na ścianę. I słyszę mój wewnętrzny głos: “Co jest z Tobą Marlena ?!?!?! Odpowiadam: Starość, k**** starość”. Ale i spokojnie oddaję się swojej zabawie. Wszystkie ściany należą do mnie, odbijam się od nich jak piłeczka ping pongowa.

u mnie DZIEŃ BABCI jest co dzień

Wiek jednak ma swoje prawa, nic a nic sobie go nie dodaję bo lubię się bardzo bawić, nawet w kółko graniaste: bęc. Jeszcze z lekkością upadam na podłogę (aby nic w sobie nie uszkodzić 🙂 ) oraz umiem się sprawnie przewrócić i podnieść czy wyturlać na dywanie (to oczywiście moje stwierdzenie, bo obserwujący mają różne miny, więc może przypominam dżdżownicę). Wyobrażam sobie jak komicznie wyglądam, ale co tam. Radość jest moja i nikt mi jej nie odbierze. Zadowolenie z zabawy i nabajanie się samej z siebie wypisane jest na mojej twarzy. Moja rywalka (wnuczka) natomiast działa w pełnym skupieniu i pewnie dlatego zawsze wygrywa. Doskonale wie, że ja z nią na niby nie przegrywam. Grając ze mną na 100% jest lepsza i może w pełni być z siebie
dumna i zadowolona.

dzień babci
WSPANIAŁA ROZGRYWKA NA XBOX-sie
TYLKO ZALEŻY DLA KOGO WSPANIAŁA ?

DOMOWE KARAOKE

Mam, dorwałem mikrofon i Wam nie oddam. Pośpiewaliśmy sobie trochę rodzinnie. Chyba było głośno lecz sąsiedzi nie pukali. Widocznie im się podobało? Największe powodzenie miał utwór Skaldów “Z kopyta kulig rwie” , bo każdy pamiętał właśnie te słowa “z kopyta kulig rwie”, no i hej. U nas jest ciekawie, bo krzyczy jeden przez drugiego i każdy chce wieść prym. Zawsze powtarzałam, że jesteśmy lepsi niż rodzina Bundych. Uwielbiamy tak samo się bawić jak i sprzeczać.
Po Bundych doszukuję się włoskiego pochodzenia, oczywiście w naszej głośności.

Mój “piękny mężczyzna” jak mówiła Ewa Szykulska w serialu Dyzma, potrafi niestety łamać zasady dżentelmena.
Doznaję tego na własnej skórze, kiedy przyłoży mi z przysłowiowego liścia z jednej i drugiej strony. Wtedy mam serdecznie dosyć. Klocki czy inne twarde zabawki też często lądują na mojej głowie. Z tej babcinej szczerej miłości zniosę wszystko, przecież mam miłość młodego faceta. Krzyku,pisku i ryku czy wymuszanego płaczu nie mogę jednak momentami znieść.
To nieraz na moje nerwy już za dużo. Dla świętego spokoju i upragnionej ciszy oddaje się np. do ręki mikrofon, macha się ręką, a niech tam.
Ostatnio wybierając się na sanki mój “G” stwierdził, że muszę mieć bodyguarda w jego osobie, żeby wnuk nie zepchnął mnie z górki ha, ha. Bardzo śmieszne. Oj potrafi młody być wisusem!

DZIEŃ BABCI
ŚPIEWAĆ KAŻDY MOŻE TROCHĘ LEPIEJ LUB TROCHĘ GORZEJ
DOMOWE THE VOICE SENIOR I VOICE KIDS

DZIEŃ BABCI Z NASTOLATKĄ

Kiedy Ulka była w wieku Tolki mój kontakt z nią był równie zażyły jak obecnie z Tolą. Cieszę się, że mam już taką dorosłą wnuczkę. Niektórzy znajomi w moim wieku mają dopiero malutkie wnuki. Ja mam to szczęście posiadania wnuków w różnym przedziale wiekowym. Teraz widuję ją rzadziej. Prawdę mówiąc, ja nie chcę się narzucać. Na pewno kobieta w moim wieku raczej nie ma wspólnych tematów z nastolatką. Dzwonię często do niej o poradę w kwestii internetu, którą to udziela mi natychmiast i bardzo rzeczowo. Znakomicie potrafi upiększyć moje lico odpowiednim makijażem. Jest w tym świetna i chętnie korzystałabym z jej usług częściej.
Najmilsze jest to, że mnie odwiedza, odbiera telefony ode mnie i potrafi się ze mną cieszyć i żartować z różnych rzeczy. Mimo tak ogromnej bariery wiekowej umiemy obie świetnie się porozumieć.

Wiadomo, że nie możemy już się razem pobawić ale cieszy mnie jej uśmiech i spontaniczne wizyty w moim miejscu pracy, kiedy wpada tak młodzieńczo promienna.

Naszło mnie takie słodkie wspomnienie. W wieku chyba pięciu czy sześciu lat zapytała mnie cichutko do ucha: babciu, a jak umrzesz to dasz mi wszystkie swoje rzeczy? I tym optymistycznym akcentem dobrnęłam do końca.

moja pannica
MOJA ULKA TO JUŻ DOROSŁA PANNICA A TAK NIEDAWNO MALUTKĄ ODBIERAŁAM
PO PRACY Z ŻŁOBKA

PS. Drogie Babcie nie dajmy się zwariować. Nie musimy nadążać za współczesnością, chcesz to ok, może okazać się to pomocne i wygodne,
nie chcesz, to nie. Masz na pewno wspaniałe wnuki, które przybliżają Ci współczesny świat i poprowadzą za rękę tak jak my staramy się je prowadzić.

OSTATNIE WPISY

PODOBNE WPISY

Polub i udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *